Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przekaz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przekaz. Pokaż wszystkie posty

20 lutego 2013

ehe... ehe... ja.. no dobre... chyba ty.

Żarty się skończyły... Bo tak, jeszcze wczoraj mieliśmy trochę poniżej tysiąca wyświetleń i knuliśmy, jak do jasnej cholery uczcić tysięczną wizytę... A tu proszę - cyk, pyk - i jazda przekroczony tysiąc, ledwomy główki z poduszek dźwignęli i sen z ócz starli, a tu kuźwa przekroczony tysiąc. Znów nam się nie udało uczcić jubilełuszu, czy tam jakiegoś przełomu, ale przynajmniej trzymaliśmy ręce na tętnie pulsu tym razem. Wyszło, jak wyszło, ale po prostu nie ma się co spinać.

Publikujemy dziś taki smaczek, tylko dla wiernych fanów witryny.

Każdy na pewno zachodził w głowę, jak to jest, że mamy taką wystrzałową grafikę na górze. Uchylimy rąbka tajemnicy, a tak na prawdę, to ją po prostu wyjawimy.
Odpowiedzi na pytanie zawarte w pierwszym zdaniu oznajmującym w tym akapicie powyżej należy szukać nie gdzie indziej, jak na ulicy. Z resztą nie ma co dupić fleków na ten temat. Podziwcie kunszt i wyczucie anonimowego twórcy ludowego, któremu my niniejszym oddajemy hołd i dziękujemy za dostarczenie tak wspaniałego materiału na szatę graficzną.
Kó hfale oiczyzny.

Kraków, ul. Grzegórzecka, 14.11.2011


22 listopada 2012

Kazimierz, 22.11.2012

No to było to tak. Otrzymaliśmy cynk, że na Gazowej jest dzieło. Dokładne współrzędne, jakie nam zapewniono, upewniły nas w tym, że okaz, o którym była mowa, znajduje się już w naszej dokumentacji. Psia krew. Cała wyprawa na marne. Ale czasem jest tak, że się idzie za cieniem. Poszlimy. I idziemy, idziemy, a tu taki wielki, oświetlony mur, na murze jakiś pełen goryczy napis o niemożności życia za minimalną pensję. Smutna rzecz generalnie...

WTEM!


Postanowiono, że z napisu, który towarzyszy eksponatowi, wyciągniemy swoje własne sedno. Okroiliśmy go na własne potrzeby, za co autorów przepraszamy. Oczywiście, że ciężko się żyje za klocka miesięcznie. Wiadomo, jak jest. Z resztą, nie ważne.

16 października 2012

Karaluch całą noc chodził po ścianie. Rzygać się chce, wszystko takie zasrane.

Dużo się wydarza. Na pytanie o smak krewetny zwykliśmy odpowiadać: "lubimy to jeść". Wiadomo, są gusta i guściki, co za tym idzie, sprawa jawiłaby się, jako klasyczny przypadek dyskusyjnej kwestii spornej, tyle że następuje paraliż, gdyż o gustach się nie dyskutuje.
Patrząc na to szerzej można się sfrustrować, ale lepiej nie, bo nic fajnego nie wynika z frustracji, zwłaszcza, jeśli jest, jak jest, albo wręcz całkiem odwrotnie.
Generalnie chyba na pewno wypadałoby zaznaczyć, że można wszystko, tyle, że chyba nie każdemu wszystko się zawsze podoba, bo jak coś jest odnoszone do wszystkiego, to jest do niczego.
Tutaj znów coś zgrzyta. Spieszymy z wyjaśnieniami. Bo na dzień dzisiejszy wiele wskazuje na to, że wszystko jest do niczego. I tutaj już jest przesrane, ale nie do końca, bo skoro wszystko jest do niczego, to nic stanowi granicę, do której jest wszystko, a jak nasz człowiek szedł do sklepu, to zrobił sobie listę i po powrocie powiedział: "kupiłem wszystko", więc z całą pewnością okiełznał jakieś wszystko. Podsumowując: z całą pewnością wszystko jest do niczego, pod warunkiem, że jest wszystko, co potrzeba. Nad tym warunkiem jest nic, albo skałki wapienne, albo borelioza, albo jajuszko, kosteczka masełka na chlebku i mleczko z kakałkiem. Nie wiadomo. Sorry.

Kraków, ul. Dietla, 27.02.2012

12 lipca 2012

Przesłanie z ulicy.

Kraków, ul. Limanowskiego, 14.05.2012


13 maja 2012

Sedno sprawy

Cześć,
tym razem bez intelektualnego opisu, krótko i na temat.

Kraków, ul. Łobzowska, 12.08.2011

09 marca 2012

Kutasy walczącze z Narodowym Odrodzeniem Polski.

Kibice ochoczo malują huja na wrzutach przeciwników. Na ten sam pomysł wpadli zwolennicy bycia przeciwnym NOPowi. Tak to wygląda, silwuple:

Kraków, ul. Krakowska, 01.12.2011

Kraków, ul. Krakowska, 27.08.2011

08 grudnia 2011

Kraków, nieznana ulica, 14.11.2011