11 czerwca 2013

Sprzężenie Zwrotne. Część Szesnasta.

Halo, Halo!
Jest tam kto?! Nie wiadomo. A nie! Bo wiadomo!
Sprawy mają się tak, że nasze radary odebrały sygnał z kosmosu.
Było to tak:
Nasz operator aparatury wrócił właśnie od fryzjera, kiedy z jego komputera dało się usłyszeć takie jakby "PYYYP!". Był to przekaz z planety Sieniawa i pochodzi (o zgrozo!) od Zgrozy. Materiał fotograficzny zawarty przekazie podparty był fachowym opisem:
Drodzy zbieracze,
w załączeniu dorodny egzemplarz z murów Sieniawy, powiat Przeworski, widziany na ulicy Kazimierza Wielkiego 08.06.2013
Wiwat Ci Zgrozo! Ślemy uściski oraz oświadczamy, że trafiasz do Hall Of Fame (jest to taka nieoficjalna lista darczyńców naszego blogusia, może już niebawem ją upublicznimy).

A TERAZ!

Sieniawa, Kazimierza Wielkiego, 08.06.2013

04 czerwca 2013

Kopaczka

Szedł sobie taki jakby chłopczyk po ulicy, która prowadziła koło lasu, ale nie jeździły po niej auta, bo była bardzo dziurawa i te dziury były tak byle jak wypchane gałgankami i igliwiem, bo to było w bardzo biednej okolicy, a jego wujek był sołtysem, ale w ogóle w innym województwie, na dodatek dwie kadencje temu, bo potem się okazało, że się nie sprawdził i już go ludzie nie popierali, tak dokładniej rzecz biorąc, to nawet ten wujek nie utrzymywał kontaktów z tym chłopcem, bo pokłócił się z kimś tam, podobno poszło o jakiś spadek, o jakieś grunty, ale to też tak wiadomo piąte przez dziesiąte, w każdym razie nikt na tym nie zyskał, bo tamta ziemia była jałowa i kamienista, także ani sadzić fasolę, ani paść owce, ewentualnie można by tam wykopać takie jakby jeziorko i nad nim siedzieć, tylko że nie na pewno mówimy o tym samym, więc nie ma się co wymądrzać.

Bielsko - Biała, 10.09.2012

30 maja 2013

Wierszyk.

Ostatnio zaprzyjaźniony z tą witryną przyjaciel tej witryny przyniósł od dziadka taką książeczkę pod tytułem Pikantne racje: czyli, Tajne miejskie i wiejskie zaśpiewy. Publikacja została wydana w 1973 r. i zawiera praktycznie wyłącznie perły polskiej poezji ludowej, którą zebrał i spisał pan Piotr Płatek. Tytuł wskazuje, że twórczość ujęta w tej publikacji była tworzona w celu bycia śpiewaną. I faktycznie można sobie wyobrazić, że właśnie tak jest.
Piszemy o tej książce, ponieważ, między innymi, zawiera prawdziwy cymesik w postaci następującego utworu lirycznego:


Idzie huj po dróżce
na hujowej nóżce,
idzie huj, patrzy huj,
na huj hujowi huj,
więc wziął huj
huja za huja
i wypierdolił huja za huja
No i huj?
Nowa Huta, 1972

Od momentu, jak to nam wpadło w łapska, już nic nie jest takie, jak wcześniej. Toteż publikujemy zdjęcie chłopa w krawacie z przyrodzeniem miast głowy.

Kraków, ul Czarnowiejska, 03.11.2011

29 maja 2013

Jest tak.

Jakby tak cośtam gdzieś tam komuś tam i w ogóle jakoś tak by wytegować, to ten tego z tamtą i w ogóle tak to było, ponieważ gdzieś tam ktoś tam komuś tam dał takie to, że tamten wziął i tak porobił, że tamto w ogóle się stegowało, także ten i tak dalej...
Kraków, Mazowiecka, 06.02.2013

Kraków, Mazowiecka, 06.02.2013

24 maja 2013

Premiera!

Mamy zaszczyt przedstawić nigdzie niepublikowane do tej pory słowo, które zapowiada zupełnie nową jakość bełkotu!

trzy...
dwa...
je..
je..
jeden!

LYKYTYCY

Żeby były bardziej wasze apetyty zaostrzone pragniemy do tego dorzucić takie różne:
- endyndziel,
- brombl,
- kóldupa

oraz:
- teniobał

A także proponujemy używać tych słów często, nie zważając na te głupie, czerwone wenże, co się pojawiają w łordzie, czy tam innym fajerfoksu.
A także, jak już obgarniecie fakt, że są to słowa fantastyczne i fajowe i pogodzicie się z faktem, że mogą nigdy nie zostać docenione przez lingwistów, to wtedy proponujemy obglądnąć materiał fotograficzny.
Jest to materiał z Oświęcimia zrobiony tam, jak się idzie od oceku w stronę Maksa, ale nie wiadomo w tym momencie, co to za ulica, a jest to spowodowane niewiedzą i brakiem kompetencji. Ale to jest tak, jak się idzie od Tysiąclecia między takimi hujowymi baraczkami, tam jakieś sklepy są, bar i w ogóle. No... tam jakby za przystankiem. Zapraszamy.

Oświęcim, 03.04.2012

Oświęcim, 03.04.2012

02 maja 2013

W hołdzie wiośnie.

No.
To tak się mają sprawy, że w tym roku wiosnę było nam dane witać w onucach, skórach baranich przepasanych powrozem oraz w ogóle w czapkach uszankach wykonanych z zajęcy. Relacjonowalimy, przecie nawet ostatnio dzień po pierwszym dniu wiosny w Krakowie, a tam śnieg, mróz i w ogóle sybir na stopro. Z tego powodu strasznie bywali ludzie wkurwieni, a przy tym zmęczeni i takie tam.
Ale, ale... Odeszły w końcu śniegi i pojawiły się pierwsze kwiateńki na rabateczkach, oraz lichutkie, acz urocze listeczki na gałązkach. Kurtki poszły w trymiga do szaf, zapanowały krótkie szorty oraz okulary z przyciemnionymi szybkami. Co z resztą niejeden odpokutował przewlekłymi glutami w nosie oraz podniesioną temperaturą.
Właśnie w takiej atmosferze euforii i radowania się pierwszymi plamkami zieleni, odbyła się ostatnio wyprawa na piwko w lasku. A jak...
Było to pewnej soboty. Tak jakoś koło trzynastej. Kadżdy se kupił, co chciał, w ogóle fantastycznie, tylko do rzeczonego lasku tak jakby daleko. No ale nic to... Przecież słońce świeciło na wygrzewających się na ławkach starych dziodów - źle być nie mogło... No to idziemy, idziemy... Idziemy, idziemy... Pod górkę, pod górkę, pod górkę, pod górkę... A miejsca na przycupnięcie, jak nie było widać, tak nie widać dalej... Ani lasku, ani piwka... Nie mówiąc już o wyżej wymienionem piwku w lasku.
W końcu dotarliśmy na taki prawie szczyt, opodal cmentarza. A tu nagle... Jak się nie pociemni niebo! Jak się nie ruszy wiater! W końcu - JAK NIE JEBNIE DESZCZEM! Parasol, którym dysponowaliśmy w liczbie jeden na osób kilka, szybko został zniwelowany przez zawieruchę, toteż postanowiliśmy się skryć pod krzaczkiem. Jak się potem okazało krzaczek był słabym izolatorem.
Wtem! Przestało lać. Wiosna wywinęła takiego psikusa, że zmoczyła nas i uznała, że tyle nam starczy.
Lekko zmoczeni ruszyliśmy w stronę lasku, który, choć pojawił się nam przed oczami przestał być naszym celem. Wrócilimy do domu.

Materiał, który prezentujemy znajdował się na ulicy, na której koło Almy minięty został przez nas były minister sprawiedliwości. I dotyczy on - materiał, nie minister - tematyki kibicowskiej.

No to cyk - jak mówił budzik do zegarka.

Kraków, ul. Kościuszki, 13.04.2013

Kraków, ul. Kościuszki, 13.04.2013

Kraków, ul. Kościuszki, 13.04.2013

02 kwietnia 2013

Oświęcim

Jakoś tak z rok temu opublikowaliśmy post, który był zapisem wielkanocnej wyprawy po Oświęcimiu. No i sprawa ma się tak, że w tym roku niestety nie udało się nam zorganizować żadnej wyprawy, bo śniegu naciulało po kolana. A i zdrowie już nie to - siwiejemy, a także grozi nam rozkoszna pulchność powodowana niechęcią do wysiłków oraz chęcią na piwko.
Nasi twórcy tekstów cierpią ponadto na niemoc twórczą i zaczynają pisać w niedopuszczalnie sensowny sposób. Cóż... Jak rapował BRX - czas leci... czas leci... czas leci...

No ale ogólnie jest fajnie, jak jest fajnie.

Dziś publikujemy kompilację zdjęć z Oświęcimia z różnych czasów. No...

Oświęcim, ul. Kolbego, 30.04.2012

Oświęcim, ul. Staffa, 03.11.2012

Oświęcim, Ławka w parku, 18.09.2012

Oświęcim, ul. Czarnieckiego, 05.04.2012