19 grudnia 2014

Potlacz. Leczo. Czukcze.

Właśnie wyczesywane były z dywanu drobinki mielonej kawy, gdy uwagę przykuły odciski dłoni na białych kafelkach wykonane keczupem. Porcelana była wszędzie. Była, bo obecnie skompresowano ją w czerwonym koszyku na kółkach. Takim z biedronki. Tym, w którym zawsze leżały majty do prania.
Majty do prania natomiast lokuje się obecnie między ścianą, a pralką.
Rączka od kranu nad wanną zaczęła odpadać, ale to tylko kwestia użycia imbusowego kluczyka. Niestety nie dysponowano takim w tamtej chwili.
Na dodatek sto dwadzieścia litrów śmieci zalegało w kuchni, ale to tylko kwestia kluczyka do śmietnika przy ulicy. Niestety nie dysponowano takim w tamtej chwili.



Kraków, ul. Estońska, 06.07.2012


14 grudnia 2014

Sprzężenie Zwrotne. Część Dwudziesta Dziewiąta.

Trochę słabo stoi ten rok, jak chodzi o publikowanie publikacji, mimo to w dalszym ciągu nie można z całą stanowczością stwierdzić, że nie istniejemy. Ciągle jest więc nadzieja.
No.
Na podparcie naszego stanowiska mamy taki oto argumencik. Nie dość, że zdarzało nam się czasem publikować w tym roku, to na dodatek opublikowaliśmy kilka materiałów zawierających cudze prace. Konkretnie dwa. Dowodzi to ni mniej, ni więcej, tego, że nie dość, że funkcjonujemy, to ciągle nie zatraciliśmy umiejętności komunikacji.
Tak będzie też tym razem. Bo, proszę państwa, jakiś czas temu opisywaliśmy sytuację, jak dostaliśmy dwa maile od jednego typa i że w ogóle spoko, i że tam były zdjęcia, i że tak dalej, tak dalej. To było jakieś pół roku temu (czyli, jeśli teraz jest koniec roku, to to musiało być w środku roku jakoś), w każdym razie od tego czasu mamy nową spłuczkę w kiblu, rozpoczął się sezon grzewczy, skończyła się Moda Na Sukces i takie tam różne. No. Działy się różne rzeczy, a tu w skrzynce mailowej zalega nowa porcja materiału. I to od tego samego gościa... czaicie?
Bez zbędnych ceregieli, przystąpmy do podziwiania. Prace należą do pana Perkoza Wilka. Dostaliśmy je znowu w dwóch rzutach. Bijemy się metalową sztabą po głowach w ramach pokuty, że tak późno, ponieważ pierwsza wiadomość pod tytułem: niedoszłe żniwo potencjalnego huja, obwieszcza:
no i okazuje się, że w poprzednim mejlu byłem blisko. a chodzi konkretnie o niebezpieczeństwa czające się w poszukiwaniach kutasów na murach - od tamtego czasu prawie wjechałem autem w inne jadące przede mną bo przeszukiwałem mury.
dołączam porcję ciula. zwiedziłem trochę kałowic, sosnowsi, bądzinia i innych. sosnowieś rozczarował strasznie - ani jednego kutasa, a muszę przyznać, że trasę przez tą mieścinę wykonałem całkiem solidną. katowice pokazały klasę (dąbrówka mała) - było tak gęsto, że nawet nie chciało mi się sprawdzać na jakiej ulicy jestem. kibole się po prostu wykazali. jak dla mnie hitem jest kutas zrobiony czymś podobnym do pianki montażowej - klasique.
no, to miłego oglądania.
Kuuurwa... Poświęcenie. Ryzyko. Podróże. Pianka Montażowa Klasique... Tak się pracuje na szacunek, proszę państwa! Niczym Indjana Dżąs.
Ale, ale... myślicie pewnie, że to wszystko, bo nie czytacie ze zrozumieniem i umknął wam fakt, że dostaliśmy dwa mejle. No to teraz kurwa łykajcie to (z wiadomości pod tytułem hujów cała gama zajebana, burt rejnolc kupił nowe auto):
nie wiem jak to z pojemnością będzie, spróbuję wysłać jednym mejlem. jak się nie uda to pójdzie z podziałem na dwa.
korzystając z okazji chciałem podziękować zjebastianowi za fotkę z hujwacji.
również dzięki dla brata (tego co kiedyś z ałustralyi przysłał huja) - od niego dostałem fotke tego kutasa skradającego się za krową. no i tu anegdotka: brat szedł z córką (lat około 4, jeśli się nie mylę) i ona zobaczyła jeszcze niezamalowanego huja i pyta co to takiego, brat zdążył tylko się zaksztusić, ale na szczęście sama go uratowała pytając "nindża?". oczywiście brat potwierdził.
no, pozdrawiam serdecznie i huj wam na mur. 
 Jakieś pytania? Co? Nic nie słychać. No, jeszcze chwilka... Nic? Więc zamykam przewód sądowy, udzielam głosu panu prokuratorowi - jak mawiała Anna Maria.

PERKOZ WILK:
niedoszłe żniwo potencjalnego huja:

Bytom, Dąbrowa Miejska, 26.07.2014

Bytom, Miechowice, ul. Francuska, 26.06.2014

Bytom, Miechowice, ul. Matki Ewy, 2014.07.24

Będzin, ul. Piłsudskiego12.07.2014

Czekanów, przystanek, 27.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, 12.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, 12.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, 12.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, 12.07.2014
Katowice, Dąbrówka Mała, 12.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, ul. Grzegorzka 12.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, ul. Siewna 12.07.2014

Katowice, Dąbrówka Mała, ul. Strzelców Bytomskich 12.07.2014

Mława 06.07.2014

Mława 06.07.2014

Mława 06.07.2014

Ruda Śląska, ul. Bytomska, 16.07.2014

Ruda Śląska, ul. Bytomska, 16.07.2014

Ruda Śląska, ul. Podlas, 16.07.2014

Ruda Śląska, ul. Tunkla, 16.07.2014

Siemianowice Śląskie, ul. Mysłowicka 12.07.2014

Siemianowice Śląskie, ul. Mysłowicka 12.07.2014

Zabrze, ul. Ziemska, 15.07.2014
hujów cała gama zajebana, burt rejnolc kupił nowe auto:

Bytom, Bobrek, przejście na Fazaniec, 25.08.2014

Bytom, Bobrek, przejście na Fazaniec, 25.08.2014

Bytom, Miechowice, ul. Matki Ewy, 24.07.2014

Bytom, Szombierki, ul. Orzegowska, 25.08.0214

Bytom, Szombierki, ul. Orzegowska, 25.08.0214
Bytom, Szombierki, parking tesko, 10.08.2014

Bytom, Szombierki, Podhalańska, 26.08.2014

Bytom, Szombierki, Podhalańska, 26.08.2014

Bytom, Szombierki, przedszkole obok tesko, 10.08.2014

Chorwacja, Pula, 10.08.2014

Chorzów, park, mur dookoła zoo, 24.08.2014

Chorzów, park, mur dookoła zoo, 24.08.2014

Chorzów, park, mur dookoła zoo, 24.08.2014

hujwie 20111005 (czy tu się głowy ścina? - dop. BH)

Katowice, ul. Grabowa 24.08.2014

Piwnica Kolegi, Próbownia, 23.08.2014

Perkozu Wilku! Wygrałeś ten rok!
Wdzięczni rodacy.

11 grudnia 2014

Załóżże tą kurtkę, bo ci Ramonsów widać.

Odkryto w ostatnim czasie, że w mieszkaniu istnieją dywany, po których się nie chodzi. Sytuacja na szczęście jest już opanowana.
Tymczasem ubiór wyjściowy zamieniono czemprędzej na komfortowy zestaw ubrań po domu to jest:
 - bluza z chujowym kapturem (który dyskwalifikuje tą bluzę w sytuacjach interakcji społecznych),
 - skarpety wełniane, model z przejścia podziemnego, opodal dworca,
 - bokserki/ spodnie od piżamy.
Czasem zestaw podparty jest również szlafrokiem z polaru, jaki można dostać w sklepie pepco oraz jakąś chujową koszulką, która jest ujebana kawą i keczupem, a jak się je frytki, to można wytrzeć łapska w tą koszulkę - daje to podwójną korzyść - nietłuste łapki oraz czyste obicie fotela, bo zamiast w fotela używamy koszulki.
Do tej kreacji zaleca się nie golić buzi (chłopcy), albo nóżek (dziewczęta), należy zadbać również o imponujące balkony pod oczami (im bardziej wyglądamy, jak Andrzej Gołota po stoczeniu kilku walek, tym jest bardziej stylowo) oraz o kolor samych gałek ocznych (naczy tego białego w oczach), tutaj im bardziej widoczne są desenie żyłek w oczach, tym lepiej.
Zalecany zapach: dym tytoniowy.
Jest to wpis modowy. Opowiada o ponadczasowej kolekcji zima/zima.
Dobranoc.



Kraków, ul. Izaaka, 30.07.2012

Kraków, ul. Izaaka, 30.07.2012


17 listopada 2014

Zdrowie cioci - niech się grzmoci.

jeżdżono ostatnio. ale niewiele.
bo na przykład w piątek był kraj lat dziecinnych. no.
i ze sceny była anegdota, że jak tydzień wcześniej odsłaniano jakąś tam płytkę w chodniku, która w ogóle jest chyba z jakiegoś mosiądzu, czy coś i jest ku czci twórczości tego, co jest na niej podpisany i w ogóle to jest koło biblioteki, która jest całkiem fajna, ale zasłonięta lidlem, cepeenem, tesko i wysokimi blokami, a w pobliżu jest bar gdzie biją się młotkami po głowach i na dodatek bicie młotkami ratuje ludziom życie (bo podobno też, jak wybuchła kopalnia, to pan, który dostał młotkiem musiał iść na elcztery i nie poszedł do pracy, jak wybuchła kopalnia, bo miał wstrząśnienie mózgu chyba).
ale w każdym razie, jak była odsłaniana ta płytka ku czci twórczości tego, co jest na niej podpisany, to rozbrzmiewała w tle ta twórczość, a konkretnie: "mieszkańcy tego miasta powinni zacząć się bać
wszystkie wartości poszły się jebać, tak". humor sytuacyjny. wiadomo.
warto jest też nadmienić, iż kiedyś tam, wcześniej, jak odsłaniano inną płytkę z podpisanym innym, ale też literatem, bo to chodzi o literatów, to wtedy ten literat powiedział, że coś tam i w ogóle fajnie, bo zawsze chciał mieć pomnik, na który pies może naszczać. no to się dorobił.
wesołe miasto.
a altówkówka chyba faktycznie urocza, a pianista chyba faktycznie dobry.



Kraków, tam nad Wisłą, 16.04.2013


27 września 2014

Sprzężenie Zwrotne. Część Dwudziesta Ósma (feat. Patyczak)

Witamy, witamy.
Ostatnio nas nie było, ale tylko trochę, gdyż tak na prawdę byliśmy, tylko nie pisaliśmy. W każdym razie jesteśmy.
Teraz nastąpi rozpoczęcie posta i głowimy się mocno, jak do tego przystąpić.
Może, że ten... No bo wiecie... yyy...
Był taki pisarz w Stanach, który dobrze znany był z tego, że był pisarzem i często bywał w stanach. Najczęściej stanach nietrzeźwości. Bukowski, nie?
Albo nie...
No to może tak.
Był kiedyś taki zawodnik w Utah Jazz... Malone. Karl Malone. Wiadomo o nim, że za młodu "nic nie jadł, nosił kurtkę z koca i grał w kosza, grał po nocach z motywacją w oczach, przyrzekł to sobie, że dożyje dnia, gdy ukoronują go na mistrza NBA, potem zdziadział i zardzewiał, a mistrzowskiego pierścienia wciąż nie ma..."
No też bez sensu...
To... ten... yyyy... no... naczy...
Był taki koleżka w naszym kraju, co za komuny uprawiał kabaret i opowiadał różne śmiesznostki do spóły z panem Edziem z Kiepskich (Siara też się z nimi bujał).
Już lepiej, ponieważ coraz niżej krążymy nad sednem sprawy. Dodatkowo nawiązanie jest podwójne.
Ale nie... Bo w sumie nie lubimy tego typa. Nie będziemy o nim już nigdy pisać.
No to może tak.
We wczesnym wieku nastoletnim wpadł nam w łapy polski komiks, w którym było dużo wulgarnych słów i obleśnych akcji - ku naszej uciesze rzecz jasna. No i tam, w tym komiksie, między pijackimi żartami i dowcipami fizjologicznymi, była taka historyjka pod tytułem: "Liga Niezwykłych Andrzejów". Bohaterami byli Andrzeje, którzy mieli różne takie swoje jakby moce.
Był na przykład Andrzej Wonsz o posturze wenża. I takie tam smaczki.
Był też bohater o twarzy liska. Był ubrany w swojego rodzaju mundur z czapką zdajsie, miał kitę, jak to u lisów, dźwigał trobę na ramieniu. Bo to był Andrzej Lis-To-Nosz.
Wiadomo, o co cho?

Bo akcja tego typu, że dostaliśmy maila od listonosza. Serio. List elektroniczny od listonosza! Jajca, nie? Nie wiemy, czy czytacie tytuły tych pierdoletów, co tu wypisujemy, ale w tytule zawarliśmy wskazówkę, o kogo chodzi.
Jest nam niezmiernie miło przedstawić Wam zdjęcia z Poznania. A jeszcze bardziej jest nam miło informować, że autorem jest sam Patyczak! Kto zna, ten wie. Kto nie zna - w trymiga ma się dowiedzieć i żeby mi się to więcej nie powtórzyło (ale ułatwimy trochę zadanie, gdyż cytowaliśmy jego twórczość u nas, tutaj).
Wokalista, tekściarz, gitarzysta, członek jednoosobowej kapeli pankrokowej Brudne Dzieci Sida, autor książki o graffiti w PRL, autor szablonów, między innymi tego:



ze strony Oficyny Agrafka


Dużo by jeszcze można napisać. Człowiek instytucja... a ostatnio także listonosz, na co dowodów możecie, nie wróć... MUSICIE szukać dowodów TUTAJ. Jest to dla nas ogromny, ogromny zaszczyt gościć te prace.

Materiał podparty był taką oto notką:
Cześć!
W komentarzach pod najświeższą wrzutą na mym listonoszowym blogu
pojawił się wpis który przekierowuje do Was. Nie bez powodu!
Zajrzyjcie. Jeśli chcecie, to możecie wykorzystać fotki. Są tam
bazgroły pisakiem, rysunki sprayem, a nawet jedna płaskorzeźba (palcem
w mokrym betonie).
Autor: Patyczak, miejsce: Poznań ul. Szkolna/Wrocławska.
 Dziękujemy i zapraszamy do zwiedzania.