22 listopada 2012

Kazimierz, 22.11.2012

No to było to tak. Otrzymaliśmy cynk, że na Gazowej jest dzieło. Dokładne współrzędne, jakie nam zapewniono, upewniły nas w tym, że okaz, o którym była mowa, znajduje się już w naszej dokumentacji. Psia krew. Cała wyprawa na marne. Ale czasem jest tak, że się idzie za cieniem. Poszlimy. I idziemy, idziemy, a tu taki wielki, oświetlony mur, na murze jakiś pełen goryczy napis o niemożności życia za minimalną pensję. Smutna rzecz generalnie...

WTEM!


Postanowiono, że z napisu, który towarzyszy eksponatowi, wyciągniemy swoje własne sedno. Okroiliśmy go na własne potrzeby, za co autorów przepraszamy. Oczywiście, że ciężko się żyje za klocka miesięcznie. Wiadomo, jak jest. Z resztą, nie ważne.

19 listopada 2012

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że nie wiadomo, o co chodzi.

30.06.2012
Nie mamy pojęcia, skąd to się u nas wzięło, nie wiemy, kto pierdolnął fotkę, nie wiemy, gdzie, z racji chujowej jakości i braku flesza, mamy pewne typy, ale typy są do dupy.

30 października 2012

To już nie są przelewki.

Moi drodzy, ostatnio po raz kolejny świat pokazał, że nasza misja jest dokładnie tym, o co chodzi. Działalnością Kulturalno Oświatową. No bo tak.
Pewnego dnia przedwczoraj nasz Wódz Naczelny udał się obcować ze sztuką i kulturą. Wziął zjadł śniadanie, wypił kawę, podsumował sobie poprzedni wieczór spędzony przy dźwiękach polskiego rapu i poszedł do Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. No i oczywistością jest że generalnie nie wiadomo, o co chodzi współczesnym artystom, ale nawet, jeżeli coś jest strasznie beznadziejne i pies by tego nie obszczał, to z całą pewnością ma to ogromną wartość i niesie ze sobą wielki ładunek emocjonalny. Wiadomo.
Przykład? Otóż z sufitu lała się woda do wiaderek. Jak łatwo się domyślić, po to, żeby ktoś się nie wywalił na rozlanej wodzie. Kiedy zauważyliśmy ludzi rozważających, czy nie jest to przypadkiem instalacja i czy nie warto by wyrazić swojego zachwytu - zwątpiliśmy. Owszem, była to instalacja, ale wod-kan, lub na przykład klimatyzator. Była to instalacja niesprawna.
Otóż nie mamy zamiaru opisywać eksponatów, które tam oglądaliśmy, bo istnieje ryzyko obrazy. Chcieliśmy już w tym momencie powiedzieć, o co nam chodzi. Bo była tam taka ściana, część wystawy, na której ludzie mogli naklejać, co im w głowie siedzi, albo co mają w kieszeniach. Były więc tam bilety, papierosy, podpaski, paragony i tak dalej, i tak dalej.

Było tam też to:

Kraków,  MOCAK, ul. Lipowa 4, 28.10.2011
Bol w Muzeum Sztuki Współczesnej i to nie jest nasza sprawka. Pięknie.

21 października 2012

Noc Muzełuf.

Raz do roku jest taka noc, na którą wszyscy czekają. Rozdanie Oscarów. Jest też inna noc raz w roku, na którą wszyscy czekają. Noc Kupały. Są też inne noce, na które czekają nie wszyscy - takie, jak noc poślubna, noc z piątku na sobotę, jak się dzieje coś fajnego, była też noc długich noży i parę innych nocy. Tytuł jednak nakierowywuje na inną noc - Noc Muzeów. Byliśmy tej nocy. Ale przeważnie w domach, tyle, że na chwilę mieliśmy iść do Muzeum Lotnictwa, gdyż był tam koncert. W ogóle to było wtedy zimno. No i połaziliśmy trochę po ekspozycji, pooglądaliśmy różne eksponaty. Żadnych ekscesów. Ogólnie, to nasza ekipa jadąc na miejsce trochę się pogubiła, co zaowocowało zebraniem materiału, w postaci jednej sztuki zdjęcia. Zdjęcie zostało nie zrobione w nocy, bo wtedy operowaliśmy telefonem bez fleszu, ale teraz już jest inaczej, niż wtedy. Wiecie, jak jest.

Kraków, ul. Seniorów Lotnictwa, 18.05.2012

16 października 2012

Karaluch całą noc chodził po ścianie. Rzygać się chce, wszystko takie zasrane.

Dużo się wydarza. Na pytanie o smak krewetny zwykliśmy odpowiadać: "lubimy to jeść". Wiadomo, są gusta i guściki, co za tym idzie, sprawa jawiłaby się, jako klasyczny przypadek dyskusyjnej kwestii spornej, tyle że następuje paraliż, gdyż o gustach się nie dyskutuje.
Patrząc na to szerzej można się sfrustrować, ale lepiej nie, bo nic fajnego nie wynika z frustracji, zwłaszcza, jeśli jest, jak jest, albo wręcz całkiem odwrotnie.
Generalnie chyba na pewno wypadałoby zaznaczyć, że można wszystko, tyle, że chyba nie każdemu wszystko się zawsze podoba, bo jak coś jest odnoszone do wszystkiego, to jest do niczego.
Tutaj znów coś zgrzyta. Spieszymy z wyjaśnieniami. Bo na dzień dzisiejszy wiele wskazuje na to, że wszystko jest do niczego. I tutaj już jest przesrane, ale nie do końca, bo skoro wszystko jest do niczego, to nic stanowi granicę, do której jest wszystko, a jak nasz człowiek szedł do sklepu, to zrobił sobie listę i po powrocie powiedział: "kupiłem wszystko", więc z całą pewnością okiełznał jakieś wszystko. Podsumowując: z całą pewnością wszystko jest do niczego, pod warunkiem, że jest wszystko, co potrzeba. Nad tym warunkiem jest nic, albo skałki wapienne, albo borelioza, albo jajuszko, kosteczka masełka na chlebku i mleczko z kakałkiem. Nie wiadomo. Sorry.

Kraków, ul. Dietla, 27.02.2012

03 października 2012

Międzybrodzie Bialskie

Był piękny, zajebisty, sierpniowy poranek, kiedy kurwa Kubuś siedział sobie pod kurwa drzewkiem.

Międzybrodzie Bialskie, 18.08.2012

Międzybrodzie Bialskie, 18.08.2012

24 września 2012

Dnia 23.09.2012 została wprowadzona jesień. Zaleca się pozostanie w domach.

Witamy.
Proszę sobie wyobrazić taką sytuację - ktoś kiedyś ma gdzieś wyjść i załóżmy, że rzecz wcale nie dzieje się rano, chociaż w sumie nie ma przeciwwskazań.... Ogólnie jest ciemno i leje. Na drzewach jakoś spierdle podrygują resztki koron. Trawnik odsłonił już wiele psich gówien i na ich modłę staje się powoli coraz bardziej brunatny. Po jezdni snują się auta. Jadą powoli - w korku, ale na tyle szybko, żeby skrupulatnie obrzygać wszystko szlamem z kałuży. Wieje w mordę wiatr i jak to kiedyś napisano "nie ma gdzie przycupnąć w dupę jebanemu poecie". Na dodatek brazylijski serial już nie cieszy, jak kiedyś.

Otwieramy spiżdżarnię i sypiemy materiałem zbieranym pieczołowicie w poprzednich miesiącach. Na pierwszy ogień focie będące wynikiem kilku wypraw do wspaniałego miasta, jakim są Kęty. W Kętach jest spoko. Leżą one tak jakby jechać trochę od Bielska na Oświęcim, a jak się ktoś nie jara hokejem, to od Bielska na Wadowice, a jak się ktoś nie jara papieżami, to na Kraków, w każdym razie generalnie Bielsko jest se fajnie wziąć za taki punkt orientacyjny. To tyle o Kętach. Obejżcie se.

Kęty, koło torów, 16.08.2012

Kęty, os. 700-lecia, 16.08.2012

Kęty, koło torów, 18.08.2012